Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Majowe zachcianki

Witajcie :)
Nie pamiętam ile razy już obiecywałam sobie, że nie będę kupować zbędnych kosmetyków. Zawsze coś wpadnie mi do koszyka poza listą. Nie wiem, wy też tak macie? Na szczęście w tym miesiącu nie szalałam i na razie nie zamierzam, bo chcę się trzymać mojego postanowienia w ograniczeniu kosmetycznym. Ciekawi co takiego wpadło w moje ręce?



Ostatnio skończył mi się płyn do płukania jamy ustnej z Kauflandu i postanowiłam kupić ten z biedronki. Niestety nie wzięłam tego niebieskiego tylko ten różowy. I to był błąd bo ma okropny, ziołowy smak. Będąc w drogerii Wispol skusiłam się na nowy szampon od Pantene. Na razie spisuje się bardzo fajnie i ma genialny zapach. Możliwe ze będzie nowym ulubieńcem. Do koszyka dodatkowo wpadł lakier do paznokci od Golden Rose w fioletowym odcieniu. Ostatnio mam bzika na punkcie takich odcieni.


Będąc przypadkiem w Rossmanie, zauważyłam że Lovley wypuściło czekoladki do konturowania twarzy. I takim oto sposobem skusiłam się na bronzer w odcieniu medium…

Wrześniowe szaleństwo zakupowe

Witajcie :)
W poprzednim poście pokazywałam Wam kosmetyki, które udało mi się zużyć we wrześniu, a dziś pokażę Wam co takiego do mnie trafiło w tamtym miesiącu. Nie ukrywam trochę zaszalałam z zakupami, a jak zwykle miałam kupić tylko potrzebne rzeczy. No ale jestem tylko kobietą i stwierdzam że zakupy nie są dobrym pomysłem na poprawienie humoru. Szczególnie w moim przypadku. Nie przedłużając już zapraszam do dalszego czytania.



Będąc w Rossmanie zakupiłam mój must have, czyli zmywacz z Isany. Jest świetny i kto go jeszcze nie próbował to serdecznie polecam bo duża butla kosztuje ok 7 zł.. Do koszyka wpadła również opaska do włosów pomocna przy robieniu maseczek. Kosztowała 10 zł a już od dawna chciałam ją zakupić. Z racji tego że w sobotę idę na wesele, a raczej jadę bo aż za Lublin, to postanowiłam zakupić 2 miniaturki do demakijażu twarzy z Rival de Loop. Zarówno płyn 2- fazowy jak i micelarny przydadzą się do demakijażu po długim dniu i nocy. Kosztowały ok 3 zł za buteleczkę. I nie byłabym sobą gdybym nie luknęła na szafy z kolorówką. Moją uwagę przykuły pomadki w kredce z Lovely. Wybrałam taki delikatny róż w nr 3.



W sklepie z niemiecką chemią, który znajduje się w mieście niedaleko mnie znalazłam żele pod prysznic z Balea. Z racji tego że mam ich mnóstwo to wzięłam tylko jeden o zapachu ananasa i kokosa. Pachnie obłędnie a kosztował 6.80 zł. Również skusiłam się na szampon z Batiste, tym razem w nowej wersji o zapachu mandarynki i kokosa. Szampon również nie był drogi, bo kosztował 7 zł.



Odwiedziłam również drogerię Wispol. Z racji tego że kończy się moja keratynowa maska z Kallosa, postanowiłam zakupić tą o zapachu wiśni. Na razie czeka na swoją kolej, a jej koszt to 11 zł. Również zakupiłam wodę pokrzywową skuszona tym, że ma zmniejszyć przetłuszczanie się skóry głowy. Była tania wiec zobaczymy jak się sprawdzi.



W biedronce natomiast zakupiłam fajny zestaw z Tutti Frutti. Wzięłam sobie olejek do kąpieli i krem do rąk o zapachu brzoskwini i mango. Miałam kiedyś peeling o tym zapachu i był rewelacyjny. Krem kosztował ok 5 zł więc żal było nie brać, a olejek nie całe 8 zł.



Nawet będąc w Lidlu musiałam kupić jakieś kosmetyki.  Z racji tego że smarowidła do ciała mi się kończą w zapasach, to postanowiłam kupić krem do ciała z Perfekty o zapachu liczi. Szczerze mówiąc to zapach jest mało wyczuwalny ale kremik kosztował 8 zł więc warto wypróbować. Pamiętam jak Ewelina z bloga blogowszystkimevi pokazywała w swoich zakupach maseczki z Lidla. Niestety nigdzie ich nie widziałam aż  tu nagle są obok tego kremu! Byłam ich bardzo ciekawa i wzięłam  jedną maseczkę i 2 sera. Jestem ciekawa jak się spiszą. Kosztowały coś ponad 1,50 zł więc tragedii nie będzie jak się nie spiszą.



Żeby było mało to odwiedziłam też Naturę. Głównie poszłam po rzęsy bo chciałam jakieś kupić na wesele. I kupiłam te z  Reverse za 5,50 zł. Dodatkowo szukałam fajnego eyelinera i postanowiłam kupić ten z Essence w pisaku bo był na promocji za 10 zł. To był błąd. Teraz już pamiętam dlaczego nie lubiłam ich  w pisaku ;/ Kupiłam również tonik nagietkowy  z Ziaji, bo mój z Nivea się skończył. Przechodząc przez sklep stanęłam przy koszyczkach z wyprzedażą i tam wyhaczyłam peeling z Let's Celebrate za 6 zł o zapachu pinacolady. Jak tylko go powąchałam to od razu musiałam go kupić.



Ostatnio było dość głośno o chińskich pędzlach do twarzy i oczu. Skuszona pozytywnymi opiniami postanowiłam je przetestować na własnej skórze. I tak zamówiłam na aliexpress zestaw 10 pędzelków za niecałe 30 zł. Pierwsze wrażenie było słabe, gdyż 1 pędzelek do twarzy i 1 do oczu miały odklejone trzonki. Okey, rozumiem że to chińskie no ale kurcze. Wkurzyłam się i sama przykleiłam sobie te trzonki. Ogólnie pędzle do twarzy spisują się ok, natomiast te do oczu są fajne do blendowania cieni czy nakładania korektora pod oczy. Ale o nich będzie osobny post.



W biedronce zakupiłam kolejna pastę do zębów z Colgate Max White One. Tym razem bez żadnych drobinek. No i będąc w Bierdze nie mogłam przejść obojętnie obok podgrzewaczy. Tak wiem jestem już od tego uzależniona i przyznaję się do tego bez bicia, ale wiecie sezon na palenie świeczek już trwa, a ja to uwielbiam. Tak więc skusiłam się na zapach zielonego jabłuszka. Nie jest niestety jakoś bardzo wyczuwalny po odpaleniu ale trudno.



No cóż jak widać jedno opakowanie to za mało, dlatego jakby miało kiedyś zabraknąć ich w biedrze ( a przecież to jest możliwe :D ) to kupiłam jeszcze z kolekcji ( ?) zapachów świata 2 opakowania. Jedno o zapachu Mountain Wild berries czy jakieś owoce leśne lub jagody, a drugie o zapachu wanilii i drzewa sandałowego. Tych jeszcze nie paliłam ale zapachy w opakowaniu bardzo mi się podobają.



A żeby było mało to na stronie Goodies.pl   zamówiłam 5 wosków. Niestety nie wszystkie zapachy mi się spodobały ale zobaczymy jak będzie po odpaleniu. Zapachy które wybrałam to: Lake Sunset, Wedding Day, Fluffy Towels, Home Sweet Home, Kilimanjaro Stars. Moje uzależnienie wzięło górę nade mną i dziś złożyłam kolejne zamówienie na tej stronie . Tak wiem, ręce opadają :D

Na szczęście to już tyle moich szaleństw. Wiem że jest tego dużo szczególnie że większości z tego nie planowałam kupić, ale wiecie na poprawę humoru zakupy a potem jak przyjdzie podsumować cały miesiąc  to się okazuje że sporo tego było. Ale w październiku przystopowałam i na razie nieźle mi idzie. No oprócz wosków :D Trochę się rozpisałam, ale żegnam się już z Wami. Do następnego :)



Komentarze

  1. Kosmetyczne ( i nie tylko ) zakupy zawsze cieszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No poszalałaś nie da się ukryć :) same fajne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podgrzewacze Arila są super :) No i lubię tę szminkę w kredce z Lovely.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że jesteś przygotowana na jesienne palenie świeczek i wosków :D Ja również :)
    A ten zmywacz jest świetny. Na długo wystarcza :)

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  5. No super zakupy :) Nie ma to jak szaleństwo :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zakupy, faktycznie zaszalałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zaszalalas :D czekam na recenzje pedzli :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne rzeczy :). Woski i ja muszę kupić, bo już mało ich zostało mi :). Żele Balea też bardzo lubię :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię zmywacze Isana :) Z Balea mam ten różowy żel-cudownie pachnie :)
    Z tutti frutti miałam ten olejek w komplecie z masłem-zapach okropny :( Normalnie mam do niego uraz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo tych kosmetyków miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ulalaulala ale zakupów :) no pięknie pięknie ;) miłego testowania :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam ten żel Balea i zakochałam się w zapachu :) Bardzo intensywny.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz, to bardzo motywuje do dalszego pisania. Odwiedzam wszystkich komentujących i staram się zostawić po sobie ślad ;)
Będzie mi również bardzo miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga :)

Popularne posty